poniedziałek, 31 października 2016

Nowe rozdziały na blogach

Witajcie ;) Troszkę już tu stacjonuję, ale to mój pierwszy post... Większość z Was może mnie kojarzyć przez reklamy naszego Stowarzyszenia- tak, to ta upierdliwa BellatriX! Bardzo mi miło :) Jednak skoro już się poznaliśmy, zapraszam na nowe rozdziały ♥

Tale as old as time
Autor: poznyluty
Fragment
Z pewną dozą nostalgii i rozbawienia przypomniała sobie pierwszy dzień szkoły, kiedy to razem ze swoimi kuzynami, Albusem i Louisem, przebiegli przez ścianę przedziału numer 9 i 3/4. Rodzice zapakowali ich do pociągu, udając, że będą bardzo tęsknić, a w duchu ciesząc się, że trójka najgorszych urwisów w rodzinie w końcu wyjedzie i wróci dopiero na święta. Jeszcze tego samego dnia zdążyli zrobić dziurę w łodzi, którą płynęli do zamku i zapoznać Briana, który podczas Wielkiej Uczty przedrzeźniał półgłosem nauczycieli i tak rozbawił całą trójkę, że Louis zadławił się kością i wylądował w skrzydle szpitalnym.
Uśmiechnęła się, zmierzając w stronę oświetlonego przedziału. Szósta klasa. Jeszcze tylko dwa lata i cały Hogwart zamieni się w mgliste wspomnienie najszczęśliwszych dni.

Dwadzieścia lat przed jutrem
Autor: Monemi
Fragment
Pozostało jej trochę ponad półtora godziny na wymyślenie idealnego kłamstwa. Takiego, które zataiłoby tchórzliwość Petera oraz morderstwo, jakiego dopuścił się Książę Półkrwi. Doskonałego do sprzedania dyrektorowi, gdyby nie znalazł dla niej żadnego ratunku. Na jej korzyść działał fakt, że nauczyła się naprawdę dobrze oszukiwać, od kiedy trafiła do Hogwartu. Wszystko zaczęło się od pamiętnego incydentu z trollem, później poszło jak z górki. Jej rodzice nawet nie wiedzieli, że w świecie czarodziejów trwała wojna, a co dopiero, że ich córka odgrywała w niej ważną rolę.

Love Secret
Autor: Layla Wheldon
Fragment1
Hermiona wyprostowała się i spojrzała na Draco. Stał w miejscu i dalej trzymał dłonie na nogach swojej żony. Niewiele się zmienił przez ostatnie pięć lat. Jego rysy twarzy nieco się wyostrzyły. Zmężniał. Jego czarna szata była poplamiona krwią, Hermiona machnęła różdżką i plamy zniknęły. Draco nawet nie uniósł brwi. Wpatrywał się w nią tak samo intensywnie jak ona w niego. Oboje w tym samym czasie przypomnieli sobie te piątkowe wieczory spędzane razem. To uczucie jakie kiedyś ich łączyło. Ich zakazany romans. Panna Granger westchnęła i przeniosła spojrzenie z jego oczu na szyję tym samym przerywając kontakt wzrokowy.
-Czy pańska żona zjadła coś zatrutego? Czy może ktoś ją przeklął, panie Malfoy? -Zaczęła zadawać pytania, a jej głos tylko lekko drżał.

Fragment2
Hermiona dostała list od Malfoya, tak jak obiecał wysłał jej sowę. Pogrzeb miał odbyć się za kilka dni, w niedzielę. Panna Granger miała więc wystarczająco dużo czasu, żeby poprosić swojego przełożonego w szpitalu, żeby mieć wolną tę konkretną niedzielę. Jej szef był w szoku. Hermiona nigdy nie prosiła o wolne odkąd zaczęła pracować w świętym Mungu. Brała zawsze dyżury w weekendy i święta, żeby czarodzieje z rodzinami mogli spędzić z nimi czas. Ona była zdania, że skoro mieszkała sama i nie miała rodziny to mogła wtedy być w pracy. Zawsze mówiła, że jest jej obojętne kiedy ma wolne. Często nawet wtedy, kiedy teoretycznie miała wolne i tak przychodziła na kilka godzin do szpitala pomóc na izbie przyjęć.  

Utrata pamięci jest jedynym lekiem na złamane serce
Autor: Marna
Fragment1
-Dziękuje Blaise, za wszystko, co dla mnie robisz. Dziękuję ci też za powiedzenie tego, jaki był nasz kontakt w czasach Hogwartu. To dzisiaj mi umożliwiło przypomnienie sobie trzech pierwszych lat szkoły, chociaż nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego widząc Harry’ego już nie czuje tej nieopisanej miłości, którą czułam w Hogwarcie.
-Może po prostu coś się zmieniło niedługo przed twoim wypadkiem Gin, spokojnie obiecuje Ci, że sobie wszystko przypomnisz. Słuchaj, jeżeli nie byłbym z tobą szczery i myślałabyś cały czas, że w szkole byliśmy przyjaciółmi twoja pamięć nigdy by się nie odblokowała, a jeżeli by się tak stało i byś przypomniała sobie, że ja i Draco nie byliśmy dla ciebie mili straciłabyś do mnie zaufanie i nie chciałabyś przychodzić na nasze sesje, a przecież nie o to chodzi w mojej pracy. Moim zadaniem jest uruchomienie każdego zakątka twojego mózgu, odpowiadającego nawet za te najgorsze sytuacje. Na następnym spotkaniu będę ci opowiadać o twoich nauczycielach i sytuacjach, o których było głośno, za tydzień chciałbym, aby ktoś z twojej rodziny lub przyjaciół przyszedł tu z tobą. Tylko niech to nie będzie Harry, na niego jest za wcześnie, może tak być Ginny?
-Jasne Blaise, jeszcze raz za wszystko dziękuję. – Uścisnęłam wyciągniętą dłoń Blaise i na pożegnanie ucałowaliśmy się w policzki, obdarzyłam go uśmiechem i skierowałam się w kierunku, w którym szedł Draco dwie godziny wcześniej. [..] Codziennie się zastanawiam nad tym czy powinienem powiedzieć jej, że chciała się ze mną rozwieść. Że ją zdradzałem z tą cholerną Parkinson, ale potem patrzę na nią i wiem, że nie mogę tego zrobić. Że wolałbym, aby Voldemort się odrodził i rozwalił cały świat magii niż żeby mnie rzuciła i faktycznie się ze mną rozwiodła. Wiem nie jestem święty, boję się tego, że może jednak któregoś dnia to do niej wróci i wiem, że będzie jeszcze gorzej niż jakbym jej to powiedział sam. Od razu po tym jak się obudziła, ale nie mogę jej tego zrobić. Sobie, nam… Nie mogę po prostu!

Fragment2
-Wszystko tak jak sobie pani życzyła, wypadek był na tyle poważny, że Weasleyówna długo nie będzie pamiętać niczego, co mogłoby pani zagrozić.
-Świetnie Dominicu, spisałeś się wręcz idealnie. Tylko musisz być świadom, że twoja przygoda z Ginevrą się na tym nie kończy, musisz dokładnie monitorować jej postępy i pilnować by Potter się nie wygadał. Bo wszyscy skończymy w Azkabanie!
-Oczywiście panno Morgenstern. Harry Potter będzie się bał pisnąć jakiekolwiek słówko, bo wie jak to bardzo może zagrozić jemu i jego wspaniałej kochance Pansy, którą co dla mnie najdziwniejsze dalej posuwa, chociaż jak twierdzi w licznych wywiadach „nie może się posiąść z szczęścia, że jego UKOCHANA małżonka żyje i wraca do zdrowia”. Czasami się zastanawiam jak można być taką szumowiną, no, ale cóż, to dzięki niemu wpłynęło na nasze konto tyle pieniędzy. – Wysoki blondyn uśmiechnął się sam do siebie, podając Kathrinie lampkę czerwonego wina i wznosząc toast – Za utraconą pamięć Weasley!
-Zdrowie!


Zaczynając od nowa
Autor: Breo Saighead
Fragment
- Witam Panno Granger.
Lekko kpiący głos odbił się od ścianek mojego mózgu. Gwałtownie odwróciłam się na krześle o mało co nie przewracając go.
Prychnęłam pod nosem intensywnie wpatrując się w stal oczu mężczyzny. Postanowiłam udawać, że nikogo nie słyszę.
Z gracją wstałam od stolika i zabierając ze sobą swoje rzeczy, przeniosłam wzrok na rudowłosą kobietę.
- Miło było mi Cię poznać, Bianco. Muszę już niestety wracać do pracy, jednak obiecuję Ci, że jeszcze porozmawiamy.
Odparłam przyjemnie, uśmiechając się do niej przepraszająco, po czym przenosząc wzrok na byłego Ślizgona, prychnęłam pod nosem. Już po chwili wyminęłam go i ruszyłam w kierunku wyjścia.
Zauważyłam jeszcze jak na jego twarzy pojawia się cień uśmiechu, po czym zajmuje moje poprzednie miejsce.
Zaciskając ze złości dłoń na teczkach, odrobinę za mocno trzasnęłam drzwiami.

Strzępy Świata
Autor: Endory
Fragment
Wtem drzwi się otworzyły, lecz Malfoy nie widział kto wszedł do pomieszczenia. Nagle ujrzał go, a serce podeszło mu do gardła. Miał na sobie poplamione krwią ubranie i zmasakrowaną twarz, jednak bez problemu go rozpoznał. Wciąż szamotał się, walcząc ze stalowym uściskiem śmierciożerców, trzymających go za dłonie.
- Powitajcie serdecznie naszego towarzysza!- Zaśmiał się Nott, po czym bezpośrednio zwrócił się do zakrwawionego mężczyzny.
- Witaj w naszych skromnych progach, Nevillu Longbottomie.
Malfoy wstrzymał oddech.

Kwestia sporna
Autor: Feniks
Rozdział 5: Opowieść wigilijna
O Lily Lunie Potter trzeba było wiedzieć tylko, że uwielbiała jeść. Miała to podobno po wujku Ronie. James zawsze się z niej śmiał, że gdyby nie to, że gra w Quidditcha to pewnie przypominała by wyglądem kafla. Trzeba mu było przyznać w tym trochę racji.
Lily uwielbiała też ćwiczenia fizyczne. Podczas pracy w Los Angeles spędzała dużo czasu na siłowni, by dbać o swoje mieście. Walka różdżką to jedno, jednak jej filozofia wyznawała też mocny prawy sierpowy. Nic nie odstrasza idiotów tak bardzo, jak złamany nos.
- Opowiedz mi o Meksyku – powiedziała Lily wymachując widelcem i sięgając po kolejny smaczny kąsek.
- Jest gorąco, pustynnie i legendarnie. Moi bracia, oni opowiadali mi historię ze swojej szkoły magii, do tego, zanim uciekłam, przeczytałam każdą książkę o czarodziejstwie jaką mieliśmy w domu. Mój ojciec był nauczycielem, więc mieliśmy ich całkiem spoko. Jeśli będziesz kiedyś potrzebować eliksiru miłosnego, to potrafię uwarzyć całkiem porządny.
Lily siedziała z szeroko otwartymi oczami i widelcem zastygłym drodze między talerzem, a jej ustami.
- Nie bądź taka zdziwiona Lily – zaśmiała się lekko Savannah – To, że nie posiadam w swojej krwi, nie oznacza, że nie umiem czytać i wrzucać składników do garnka.
- Jeśli ujmiesz to w takie słowa – powiedziała rudowłosa.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Theme by Lydia